Wakacje La Palma cz 1

12:57 www.luznestyle.pl 0 Comments

Hej Kochani!
Jeśli jesteście miłośnikami podróży, ale nie takich całkowicie luksusowych, czyli leżenia brzuchem do góry i picia drinków na okrągło, to mam coś dla Was. 
Razem z mężem jesteśmy miłośnikami przyrody, wędrówek pieszych jak i samochodowych wypraw.
Nasze wakacje w tym roku padły na La Palmę, na wyspach Kanaryjskich.
Dlaczego? 
Dlatego? kochamy wyspy, które mają swój niepowtarzalny klimat i przyrodę. Nie będę umniejszać urody państw na kontynentach, bo to nie jest mój cel. Wyspy są dla mnie czymś niesamowitym, otoczone są z każdej strony oceanem, lub morzem, mieszkańcy mają bardzo luźne podejście do życia, nie spieszą się, nie rywalizują, cieszą się życiem. 
Polska to kraj dość specyficzny nie boję się nazwać go agresywnym krajem. Krajem wyścigowym i bardzo nerwowym.

Lot na z naszego cudownego kraju miał się zacząć od Pyrzowic. Jednak dzień w którym mięliśmy wylot zaczął się dla mnie już od nocy. Była to niesamowicie wietrzna noc, więc jak to ja, nie mogłam spać, dręcząc się myślami katastroficznymi ;P
Myślisz, że poranek był spokojny? absolutny typowy Polski chaos ;P Wyjazd z domu szybki i sprawny....ale Proszę Państwa! od 6 rano korki, zatwardzenia na drodze! Próbowaliśmy trzech objazdów i wszystkie były zaczopowane ;) 
W końcu zrezygnowani, że spóźnimy się na wylot postanowiliśmy jechać objazdem przypadkowym, wzdłuż torów kolejowych, drogą utwardzoną, dziurawą i pełną gigantycznych kałuż. Okazało się potem że wszystkie normalne objazdy były zablokowane z powodu drzew które spadły, oraz porannych wypadków spowodowanych  warunkami atmosferycznymi. Było bardzo nerwowo, ale później już na trasie 160 km/h i błyskawiczny przyjazd na miejsce. Nie było tak źle, okazało się że Panie przy odprawie bagażowej były już samotne a my prędko zostaliśmy odprawieni bez kolejek ;)
Widzisz! Nic się nie dzieje przypadkiem.

Lot....hmm był dziwny, ale fajny. Lecieliśmy liniami Small Planet. Kapitanem była kobieta! Wielki szacun dla tej Pani i brawa za tak doskonałe przeszkolenie. Jak już latałam samolotem, tak powiem że czułam różnice pomiędzy lotami mężczyzn a kobiet. Dla mnie faceci piloci są bardziej zdecydowani i czuć szybką reakcję. Kobitka była delikatna ;) Tak czy siak dzięki za bezpieczny i przyjemny rejs! Linie są Polskie, nie dali nic za darmo, żadnej wody , ale samolot był czysty a osprzęt nowocześniejszy, były też telewizorki pokazujące gps, gdzie aktualnie widać było naszą pozycję na świecie, co bardzo nam umilało lot.
Lecieliśmy 5 godzin i 20 min. 


Lotnisko Aeropuerto De La Palma jest fajne i przyjemne, podstawiają klimatyzowany rękaw, nie schody. Taką przewiązką udajesz dość spory kawałek, potem schodzisz w dół schodami po swoje bagaże. Lotnisko nie jest ciasne.
Wychodząc z portu lotniczego poczuliśmy goooorąco ;) Cudownie ciepło i wilgoć, bo 74% wilgotności powietrza. Jazda autokarem do hotelu zajęła 8 min, więc zmęczenie nie dało aż tak popalić. Potem szybki rekonesans gdzie co jest i spotkanie z rezydentem oraz wynajem autka!

small planet

small planet

Bardzo polecam wszystkim wynajem samochodu, daje to poczucie niezależności! Poza tym drogi na La Palmie nie są jakoś mocno skomplikowane, tylko bardzo kręte, a ruch odbywa się spokojnie, nawet gdy się gdzieś zajedziemy to ruch jest tak malutki, że można śmiało na spokojnie jeszcze pozwiedzać okolicę , zanim jakiś samochód pojawi się na horyzoncie. 

Następny dzień, już od strzału zaczęliśmy zwiedzanie wyspy, przyrody i udaliśmy się na zdobywanie najwyższego szczytu wyspy 2426 m n.p.m. Trasa jaką jechaliśmy na szczyt to LP-4.
Sama wyspa nie należy do największych bo mierzy zaledwie 708 km². Jednak aby pokonać kilkadziesiąt kilometrów, sporo się człowiek najeździ i zajmuję to trochę czasu, co widać jadąc jak  duża jest różnica wysokości. Teren jest bardzo górzysty i zróżnicowany widokowo. Jeżeli jesteście koneserami jazdy autem, to czekają na Was wspaniałe dobre jakościowo kręte drogi i niezapomniane widoki zapierające dech w piersiach, zmieniające się z każdym przebytym kilometrem.  Jeśli kochacie przyrodę to będziecie się wszędzie zatrzymywać aby chłonąć widoki i relaksować oczy.

Wyspa jest bardzo bogata w zróżnicowane widoki, zaczynając od panoramy z widokiem na Atlantyk, skały wulkaniczne, palmy, lasy sosnowe, plantacje bananowców, piękną architekturę i wiele ,wiele innych. Jest to najbardziej zakręcone miejsce po względem krajobrazu na jakim byłam. Można się zakochać!

Powietrze na wyspie jest bardzo czyste i przejrzyste, a cała wyspa została uznana za Rezerwat Biosfery UNESCO. Jeżeli uwielbiacie wspinaczki górskie to jest to idealne miejsce dla Was! Na La Palmie jest aż 1000km szlaków o różnym stopniu trudności. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że zdobywając szczyty, przechodząc kilometry człowiek kompletnie tego nie czuje, tak cudowny pejzaż go otacza, że nawet się nie odczuwa zmęczenia!

Muszę również napisać to, że na wyspie nie znajdziecie wielu śmieci na drogach czy w górach! Bardzo dużo kultury i czystości można tu spotkać. Byłam w ogromnym szoku, za każdym razem jadąc autem, lub spacerując po lasach i na prawdę różnych miejscach. Nie było śmieci! Jedyne gdzie je znalazłam to w samej stolicy wyspy i w Los Llanos. Jestem przeczulona na śmietnik jaki powodują ludzie, którzy zaśmiecają naszą planetę. Tutaj jednak na prawdę jest czysto! Bardzo często i praktycznie wszędzie opróżniane są kosze.

Turyści którzy przyjeżdżają na La Palmę to głównie Niemcy, tak oni zdominowali tą wyspę, a jeśli znacie ten język to z tubylcem świetnie się porozumiecie. Dużo mniej znają angielski, a o innych językach prócz hiszpańskiego zapomnijcie że się porozumiecie (może na migi ;P).



































 














Obserwatorium astrofizyczne na La Palmie zajmuje blisko 2km², znajduje się tam największy teleskop optyczny na świecie Gran Telescopio Canarias. Placówka znajduje się na najwyżej światowej czołówce instytucji astronomicznej. Występuje kilkanaście najlepszych na świecie teleskopów. Jest to jedno z najlepszych miejsc do oglądania sfer niebieskich pod względem fantastycznych warunków prowadzonych do obserwacji. Przez większą część roku niebo jest bezchmurne, a okolice obserwatorium są całkowicie nie zamieszkałe.  Idealne warunki mrocznej i głuchej ciemności.
Ciekawostką jest również dla wyspy wprowadzone specjalne zarządzenie o tym aby wszystkie światła były skierowane w dół, alby nie zakłócać widoczności gwiazd, a droga dojazdowa do obserwatorium w godzinach nocnych jest zamknięta.

Jeśli macie ogromną ochotę pozwiedzać i dowiedzieć się więcej o tym miejscu, to należy z odpowiednim wyprzedzeniem zarezerwować bilet na taką wycieczkę. Języki w których możemy posłuchać przewodnika to angielski, niemiecki, hiszpański. Możecie to zrobić przez stronę: www.iac.es



 





Park Narodowy Caldera de Taburiente zajmuje powierzchnię ponad 4,5ha, "korona" pasm gór zajmuje 10km średnicy oraz  20km obwodu. Spektakularnym elementem jest występująca tam niecka (caldera) licząca ok. 8km średnicy i dochodząca do niemal 1800m głębokości, która otwiera się w stronę oceanu, przez wąwóz Barranco de las Angustias.  Pod kątem geologicznym wygląda to jak olbrzymi krater (ma kształt podkowy) lub wygląda jak wulkaniczna kaldera. Do dziś jednak nie stwierdzono na pewno dlaczego została utworzona. Teorii na ten temat jest wiele. Początkowo uważano, że kształt wywodzi się z powodu erupcji gigantycznego wulkanu. Jednak dziś uważa się , że gigantyczna niecka jest wynikiem długotrwałego oddziaływania wiatru i oceanu. 

Wewnątrz krateru wznosi się święta góra Guanczów -Roque Idafe gdzie oddawali oni cześć bogom i oddawali rytuały religijne.  Monolit skalny był też ostatnim miejscem obrony tubylców podczas konkwisty XV w.

Nazwa Los Muchachos zawdzięcza zespołowi kilkumetrowych skalnych monolitów, które widać na zdjęciu wyżej. Według niektórych przypominają grupkę chłopców (dosłownie nazywa się góra chłopców).

 Mogę napisać tyle, że góry są naprawdę bardzo strome! Przestrzeń górska jest olbrzymia i wręcz spektakularnie przytłaczająca swą monumentalnością. Osobiście cierpię na lęk wysokości i byłam przerażona chodząc po szlaku. Jednak dzielnie przeszłam cały a w drodze powrotnej mój lęk minął!
Powietrze jest suche i przejrzyste (moje płuca odpoczęły bardzo jestem astmatykiem), a z wierzchołka Roque de los Muchachos można zajrzeć na samo dno krateru Taburiente, co osobiście dla mnie było przerażające ;) W oddali można wypatrzeć również wyspy: Teneryfę, El Hierro i La Gomerę.

Na terenie rezerwatu możemy spotkać przedstawicieli fauny tj: kruki, pustułki, gawrony, pierwiosnki, garncarze . W przypadku flory to góry porastają m.in. żmijowce, janowce, oraz liczne endemity, na niższych pasmach górskich można dostrzec sosnę kanaryjską.

Bardzo spodobała mi się kultura na szlaku, oprócz tego że było cicho i czysto, mijający się ludzie pozdrawiali się. Przepuszczali, a ścieżki są bardzo wąskie uwierzcie mi na słowo. Były też takie osoby, które przytłoczyła ta przestrzeń, więc siedziały na samym początku szlaku i czekały aż druga połówka wróci. Też to rozumiem, sama początkowo, myślałam że wymięknę widząc te strome ścieżki i urwiska ;) Jestem jednak z siebie dumna, bo pokonałam lęk i strach, wszystko jest w naszej głowie, to są tylko ograniczenia umysłowe, które sami musimy pokonać.










































Pisząc tego posta mam na względzie dodać kolejne części, gdyż ciężko ująć piękno wyspy w jednym.
Mam nadzieje że byłam pomocna pokazując Ci te zdjęcia jeśli szukasz cudownego miejsca na aktywny wypoczynek to szczerze i z ręką na sercu polecam. Dawka adrenaliny, ciszy, spokoju i obłędnej przestrzeni!

Wszystkie zdjęcia są własnością bloga luznestyle, zdjęcia są wyłącznie naszego autorstwa. Nie zgadzamy się na kopiowanie i udostępnianie bez naszej zgody.

0 comments:

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich zdjęć, jeśli chcesz je wykorzystać to najpierw mnie o to spytaj!

Dziękuję za odwiedzenie mojej strony. Jeśli masz ciekawą opinię na dany temat lub chcesz o coś spytać, albo po prostu chcesz pogadać, chętnie poczytam i odpowiem ;) Miłego dnia życzę.
Pozdrawiam Maya :*