uniqnordic gold freja

Witajcie!

Jeśli macie psa, to na pewno traktujecie go jak członka rodziny. Troszczycie się o niego chuchacie i dmuchacie, macie fioła na jego punkcie ;) ...no to witam w klubie! :P

Dla nas właścicieli jest bardzo ważne odpowiednie i zdrowe żywienie pupila. Osobiście uważam, że moje psy muszą jeść to co najlepsze, żeby były zdrowe, silne i aktywne fizycznie, co za tym idzie dzięki temu są szczęśliwe i wesołe ;)
Nie ma dla nas nic przyjemniejszego jak obserwowanie zdrowego i zadbanego psiaka. Czasem tak patrze na te moje "łobuziaki" i jestem dumna że jestem ich psią "mamą" ;) Zwłaszcza gdy wychodzimy na spacer, a ktoś obcy mówi jakie piękne zadbane psy!

pitbull

pitbull
  
Mój szczeniak rasy pitbull, to pies bardzo żywiołowy, aktywny ma już prawie 6 miesięcy. Ten czas jest dla psa najważniejszy, gdyż ma intensywną fazę wzrostu, wymiany zębów, szaty sierści szczenięcej, zmiany hormonalnej. Właśnie ten moment jest dla nas najistotniejszy, aby zapewnić odpowiednią dawkę witamin i minerałów. Trzeba żywić zwierzę z głową, aby wszystko prawidłowo się rozwinęło.
Jeśli psiakowi nic nie brakuje, możemy zaobserwować "gołym" okiem zmianę na lepsze zarówno wizualnie, czuciowo(miękka sierść) i fizycznie.
pitbull

Powiem Wam szczerze, że znalezienie dobrej suchej karmy dla psa nie jest proste. Bynajmniej dla mnie nie było. Znaleźć karmę, która nie będzie cuchniała padliną! Tak jest Kochani, jeśli jesteście posiadaczami kotów, to wiecie że karmy dla kotów są ładnie pachnące-te dobre. Nie rozumiem dlaczego dla psów sprzedaje się świństwa? Przed poznaniem tej marki przestałam kupować karmy! Jednak na całe szczęście możemy znaleźć dobre karmy na naszym rynku! Honor zdrowego żywienia dla psów został uratowany!

Odkąd mam moją kochaną Bubu w domu testujemy karmę od UniQ Nordic Gold serię Freja.
Freja jest karmą dla psich mam karmiących i szczeniąt. Ma bardzo dobrą zawartość białek i minerałów, czyli wszystko co potrzeba dla prawidłowego rozwoju w tym przypadku młodego organizmu.

pitbull

Zapach karmy może nie jest przyjemny dla ludzkiego nosa, ale nie śmierdzi padliną, tylko rybnym olejem. Mogę odrobinkę porównać ten zapach do sosu rybnego, oczywiście zapach karmy nie jest taki mocny jak sosu, ale wyczuwa się tą nutkę oleju rybnego który ma w składzie. Gdy leży ta karma w misce w ogóle nie czuć jej w pomieszczeniu, tylko przy wsypywaniu. Na zapach już leżących w miskach innych karm, które kiedyś jadły nasze psy, aż nas mdliło ;P.

pitbull
Kiedy Bubu zajada, przychodzi do niej Kluska i ona też ją chce! Szok, muszę przyznać, bo Kluska to straszna hrabina, byle czego nie zje, tą karmę zajadała strasznie łapczywie. Nie mogę jej nie dać bo ma na nią apetyt. Więc myślę, że smak jest dla psów super. Obie zajadają, chrupią i mlaskają ;)

pitbull

Zauważalnym również, że Bubu ma bardzo lśniącą, mięciutką sierść, a  szczenięcego puszku już się pozbyła. Przypuszczam że dzięki skorupiakom i olejowi zawartym w składzie. Nie podrażnia w żaden sposób żołądka psa. Szczeniak rośnie zdrowo jak na drożdżach waży 19kg. Początkowo, gdy ją przywieźliśmy i była jeszcze malutka to brakowało jej minerałów, jadła ziemię, co mnie doprowadzało do białej gorączki, ale odkąd zajada karmę UniQ Nordic Gold FREJA przestała, a mnie spadł kamień z serca i odpadały dodatkowe ponadplanowe odrobaczenia ;)

pitbull
Dlaczego dla mnie ta karma jest jedyną sensowną alternatywą uzupełniającą dietę psa? Skład! Skład i jeszcze raz skład! Sami poczytajcie! Muszę dodać, że karma nie zawiera glutenu!

Suszone mięso kurczaka i tłuszcz z kurczaka (min. 35%), groszek, jabłka, ryby i olej rybny (min. 7%), włókna z buraka, ziemniaki, ekologiczny olej rzepakowy tłoczony na zimno (min. 3%), kryl (min. 1%), marchew, minerały, małże nowozelandzkie, ekologiczne zioła z prywatnych pól Nordic Gold: cykoria, krwawnik pospolity, echinacea, pietruszka, oregano, owoce dzikiej róży, nasiona ostropestu plamistego, lucerna



pitbull

Ja mogę Wam jedynie polecić tą karmę z mojej kilkumiesięcznej obserwacji. Widzę jak na dobre zmienia się mój pies dosłownie z dnia na dzień. Jeśli szukacie dobrego dla zdrowia psiego jedzenia, to polecam Wam właśnie tą markę. Jeśli jesteście na etapie poszukiwań to mogę Wam śmiało powiedzieć, że już nie musicie szukać. Najlepiej kupcie sobie małą ilość, na próbę czy psu smakuje, a nawet jak nie to warto, niech leży w misce jak zgłodnieje to zje ;P Ja tak robiłam z Kluchą jak była sama, dopóki się nie pojawiła Bubalska, to już nie zostawia nic w misce ;P

Pozdrawiamy Was razem z moją psią i kocią ferajną ;) :*

Pink no more

Witajcie w nowym roku, tak już oficjalnie, mimo że już kilkanaście dni minęło, to ja jednak czasu na pisanie nie mam. Mam ambitne plany zabrać się za bloga, ale ciągle coś mi wyskakuje. Cieszę się jednak, bo czuje się potrzebna światu i mam misję do wykonania ;)

Czasem zastanawiam się z perspektywy bycia człowiekiem, dlaczego ludzki umysł częściej wspomina złych ludzi? Dlaczego zazwyczaj nasze mózgi koncentrują się na złych zdarzeniach wypierając te dobre? Dlaczego częściej do tych wspomnień wracamy? Wspomnienia o złych ludziach i zdarzeniach są jak zaraza... niszczą nas.

Dlaczego nie wspominamy ludzi, tych dobrych? Tych co uczynili wiele dobrego dla zwykłych ludzi, świata, czy ludzkości?
Częściej kręci się filmy, mówi się o zbrodniarzach, a rzadziej o ludziach, którym zawdzięczamy dużo więcej. Na szali ludzkiego postępowania bardziej liczy się piętno, zbrodnia, ta czarna strona charakteru, ją lepiej zapamiętujemy niż wdzięczność, postęp czy pomoc.

Tak pomyśl sam w sobie. Czy często wspominasz tych co Cię skrzywdzili? Widzisz ich twarze? Za pewnie widzisz je wyraźne, a jak myślisz o dobrym człowieku, który odszedł z Twojego życia (na zawsze, bądź się przeniósł na inny koniec świata), czy pamiętasz jego kolor oczu? Owal twarzy kolor włosów?

To jakby człowiek wynosił na piedestał zbrodniarzy, wspominając ich! Nie lepiej zapomnieć? Jeśli tak często o nich mówimy to ich gloryfikujemy, podtrzymujemy pamięć o tym co strasznego uczynili!
Tego akurat nie potrafię zrozumieć.
Ktoś będzie mi mówił! po to aby pamiętać! Po to aby nie popełniać tych zbrodni...
Heh to raczej dobra inspiracja dla chorych umysłów, do udoskonalania tego co złe! Nawet do tego aby ze zła robić biznes!

Chyba finalnie dochodzę do wniosku, że fascynacja patologią to chyba taki drzemiący w człowieku zły instynkt drapieżcy. Niczym się nie różnimy od zwierząt, ba jesteśmy gorsi. Knujemy, podburzamy, kradniemy, jesteśmy falszywi! Budujemy po to aby niszczyć!

Co by się stało gdybyśmy nie pamiętali tego złego? Świat byłby czystszy! Mniej brutalny ludzkość by odetchnęła. Ciągle czujemy presję, kombinowania.

Czasem warto aby każdy człowiek tak w głębi siebie pomyślał jakim jest człowiekiem, w jaki sposób krzywdzi innego. Czy dobrze się z tym czuje?

Zostawiając Was z tym wszystkim żegnam się i do następnego sklikania
Pa!











Podsumowanie roku 2017

 Witajcie!

Zaczął się nowy rok 2018. Dla mnie jest to wręcz nie do uwierzenia! Matko Kochana! Kiedy? Jak, co przegapiłam? Pierwszy raz rok mi tak przeleciał, jak pstryknięcie palców! Przecież niedawno był styczeń 2017 a tu już kolejny rok i styczeń!! Halo! Pobudka!

Tamten stary rok był jak rollercoaster, było wiele ekscytujących chwil, wiele dobrych i przychylnych momentów, wiele ciekawych nowych znajomości, współprac! Życie nie byłoby jednak życiem, gdyby i kilka pięknych kopów mi nie wypłaciło! Tak jest nie ma słodko, nikt nie ma i wiem o tym dobrze!

Było na mojej drodze wiele osób, które okazały się fałszywe. Pozornie zdawały się być miłe, sympatyczni i przychylne, ale z niewiadomych przyczyn wypłaciły kilka kopniaków. Trochę mnie to zdziwiło i zniesmaczyło, bo nie spodziewałam się tego, ale to kwestia mojej naiwności.  Jestem wieczną optymistką i wierzę w ludzi.
Jednak ten rok dał mi do myślenia! Chciałam z góry podziękować wszystkim tym którzy dali mi lekcje za to że już nigdy więcej nie dam się zbałamucić i będę dużo bardziej ostrożna. Nauczyłam się że otwartość jest źle traktowana, traktowana bardziej jako słabość.

Kiedyś usłyszeliśmy z mężem, że nie samą "nauką" człowiek żyje i się zamknęliśmy w tym naszym "domku". Więcej zabawy! No to teraz się bawimy, a kiedyś się uczyliśmy:D Po latach z przeanalizowanych słów wydaje mi się, że dzięki nauce możemy osiągać w życiu więcej. Jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. Możemy budować coś nowego, rozwijać się. Nigdy jakoś nie zauważyłam szczególnie żebym była "zamknięta" ;P Po tym czasie widzę, że ta osoba która nam to oznajmiła, sama jest zamknięta. Dosłownie i w przenośni. Nie rozumiem rządzenia się czyimś czasem i narzucania pewnych kwestii. Dzięki temu, że mam w życiu wiele pokory to mam to co mam, w przeciwieństwie do innych.

Nic nie przychodzi łatwo. Jeśli coś chcemy musimy ciężko pracować, a już na pewno nic nie ma za darmo. Próba wykorzystywania kogoś jest bezczelnością, zrób mi to i tamto, a gdzie słowo proszę?

 Ktoś kiedyś strzelił fajne powiedzenie, że jeśli się lubi, to co się robi, to się nie przepracuje w życiu ani godziny! Nie do końca się zgadzam, uważam że tylko dawaniem z siebie wszystkiego można coś osiągnąć, pewnie to co robię jest przyjemne, ale i męczące! Doba ma za mało godzin i chcemy realizować więcej, dać ludziom więcej, bo tego też oczekują. Nie da się!
Tak! dlatego każdy odczuwa zmęczenie, nawet ten co wymyślił to cudowne powiedzenie chyba sam nie wiedział co pisze, bo był przemęczony ;)

Życzę sobie i Wam w tym Roku 2018 mniej obłudy, fałszywizny i wykorzystywania! Przede wszystkim zdrowia i miłości bo bez tego świat jest marny!





Świąteczne wspomnienia

Hej Kochani! Witam Was jeszcze świątecznymi wspomnieniami.


Święta Bożego Narodzenia, to według mnie najpiękniejsze święta. Zawsze kojarzyły mi się z ciepłem, miłością tak je zapamiętałam jako dziecko. Moi rodzicie bardzo starali się wytwarzać magiczny nastrój, co święta gościliśmy mojego Dziadka!... Tak to były cudowne wspomnienia.
Nie zawsze święta były idealne, ale zawsze takie jak lubiłam. W tym roku nikt nie zachorował, wszyscy mięli wolne od pracy, więc mogliśmy się spotkać w kompletnym najbliższym rodzinnym składzie.

Pierwsze święta tzn drugie, ale bardziej świadome Gabrysi, która obecnie ma już 16 miesięcy! Masakra jak to wszystko szybko poszło! Niedawno, bo rok temu była taka malutka, ledwo podnosiła główkę, a tu w tym roku nagle nas zaskoczyła swoją inteligencją, rozwojem fizycznym i ogólnym skokiem rozwojowym.



Zastanawialiśmy się nad tym jak sobie poradzi z natłokiem prezentów???
Pierwsze zaskoczenie było wtedy, gdy wszyscy zaczęliśmy dzielić się opłatkiem, a Ona w tym czasie bawiła się prezentem- pieskiem, (którego zobaczyła pod choinką bo nie był zapakowany i już koniec dziecko nam przepadło), po jakiejś chwili odwróciła się do nas i podeszłam z opłatkiem, zabrała go i zaczęła częstować. W międzyczasie kiedy dosłownie wpychała mi opłatek w usta, do tego mówiła po "Bobasowemu" składała swoje pierwsze życzenia ;) Podzieliła się tak z każdym. Szok, duma i podziw. Taki malec i już coś tam zaczyna kojarzyć?? Niesamowite, jak mądre potrafią być takie maluszki!





Kolejnym zaskoczeniem była sama kolacja wigilijna, która odbyła się bez kompletnego marudzenia! Siedziała sobie przy stole na swoim Bobasowym tronie, zajadając chałkę i próbując po troszku specjałów naszej kuchni. Nawet dostała kilka łyżeczek barszczyku na spróbę i o dziwo chciała więcej, ale nie dostała bo dość mocno był przyprawiony, pieprzem i czosnkiem tak jak ja lubię. Tak grzecznie przesiedziała całą kolacje, oczywiście gaworząc przy tym nieziemsko i aby być w centrum uwagi, wszyscy pękaliśmy ze śmiechu. Język "bobasowy" to jakaś mieszanka klingońskiego z japońskim :D
 Po skończonej uczcie, zabraliśmy się do odpakowywania prezentów i...??? Wszystko ją ciekawiło!  Bałam się troszkę że będzie reagowała, płaczem lub ignorowaniem. Znam starsze dzieci, które kompletnie nie przejawiały żadnego entuzjazmu z otrzymanych prezentów, są też takie które histerycznie płaczą. Osoby towarzyszące całemu procesowi mogą być lekko zdziwione.W naszym przypadku nic bardziej mylnego! Wszystko było ciekawe! Oczy się zabłyszczały! Wszystko przez Nią zostało dotknięte, słychać było śmiechy, piski z zachwytu, sapania z przejęcia! Bawiła się chwilę jedną zabawką, potem poszła do kolejnej i tak w kółko ;) Wszyscy mięliśmy show, zamiast tv, zresztą w święta i tak nie oglądamy.
Dla Matki nie ma nic cudowniejszego, jak widok dobrze rozwijającego się intelektualnie i fizycznie dziecka. Wiem, że niektóre dzieci rzucają zabawki w kąt, inne buczą, inne niszczą, moje się bawi! Osiągnęłam sukces, choć dzieciaczek taki jeszcze mały!





Zawsze gdy z mężem kupujemy zabawkę, siadamy z Nią i pokazujemy jak się bawić, czytamy książeczki. (choć czytanie kiedyś było dla mnie kwestią dość peszącą, już teraz jest przyjemnością! tak zmienia macierzyństwo człowieka).
Wiem, że są rodzice, których denerwują zabawki z muzyką i dźwiękami, ale pamiętajcie że te zabawki pobudzają rozwój dziecka! Nam nigdy nie przeszkadzają melodie i dźwięki! Jeśli się widzi jak dziecko krok, po kroku osiąga nowe poziomy w nauce poprzez zabawę, to nawet nie myśli się o takich rzeczach.
Mąż jest pasjonatem w dobieraniu tych mądrych zabawek dla Gabrysi.
Chyba właśnie poprzez tą naszą wspólną zabawę dziecko zaczyna być otwarte na nowe. Zachęcam Was do tego samego, wspólne zabawy bardzo scalają całą rodzinę! Powiem więcej dzięki zabawkom edukacyjnym sama zaczynam śpiewać piosenki, tańczymy wszyscy razem! Istny dom wariatów! ale tak wygląda szczęśliwy dom!














No nic, rozmarzyłam się, tym przypomnianym niedawno świętem, które już jest wspomnieniem.
Kwestia dewastowania choinki? Nie ma u nas takiej możliwości, kiedy ją wystroiłam, Gabi była bardzo ciekawa. Zaczynała dotykać lekko szarpać, ale ją oduczyłam w 20 min. Kilka razy powiedziałam, że nie wolno, odłożyłam rzecz na miejsce oraz wyciągałam inne rzeczy które trzymała w rączce, powiedziałam spokojnie, że można dotykać, ale szarpać i ściągać już nie i zadziałało. Choinkę ignoruje ;) Jak widzicie jak się pomyśli to na wszystko jest sposób, uważam że dziecko powinno się wychowywać od maleńkości, a nie dopiero jak już będzie miało 4 lata! My pokazujemy ograniczenia, budujemy zasady które są wartościowe, nakazy ale pokazujemy przyjemną stronę życia, zabawę, czułość, przyjemny nastrój. Najlepiej zacząć jak najwcześniej!

Pozdrawiam Mam nadzieje, że Wasze święta w tym roku były tak piękne jak nasze! Oby zawsze były takie cudowne spokojne i rodzinne! Tego sobie życzę! Do następnego!

niesterydowa walka z egzemą krem MORAZ

Hej Kochani!

Po ciąży nie ma słodko i każda z nas to wie. Jednym wypadają włosy i nawet już po dłuższym czasie gdy myślimy, że nasz organizm doszedł do siebie, to okazuje się że z włosami, nadal są kłopoty.
Jeszcze inne z nas mają problemy "kobiece", inne ze skórą i paznokciami, lub mamy gorszą odporność i częściej chorujemy.
Mnie dotknęły dwie przypadłości, problemy ze skórą na rękach i pękające rozdwojone, obrzydliwe paznokcie!



Tym razem o skórze. Moje dłonie zrobiły się jak dłonie chorego człowieka. Zaczęły wyglądać bardzo staro, skóra zaczęła pękać w niektórych miejscach i pojawiała się swędząca szczypiąca egzema!
Ten problem jest dokuczliwy, bo dłonie są ciągle narażone na jakieś urazy, ciągłą pracę. Stosowałam sterydy, ale doszłam do wniosku, że to i tak nie rozwiązuje problemu.

No właśnie w czym ten problem tkwi?

Może to być problem natury pokarmowej, jakiś składnik może mnie uczulać;
Może to być problem związany z detergentami jakich używam do mycia naczyń
Lub niedobory którejś z witamin.

Najlepiej byłoby iść do lekarza, ale ja nie mam na to czasu. Zresztą nasi specjaliści żadko zalecają badania, raczej patrzą i każdemu dają to samo.
Nie znam dobrego dermatologa! przykro mi.!

Jak prawdziwy Polak leczę się sama. Zaopatrzyłam się w kompleks witamin z grupy B z Solgara i zaczęłam szukać kremów! Nie leków, tylko czegoś naturalnego.

Jakiś czas temu słyszałam, że na egzemę dobry jest również olej konopny, ale u mnie jakoś się nie sprawdził.

Powiem Wam, szczerze że moje dziecko ma już 15 miesięcy i ja dopiero teraz "dochodzę" do równowagi z tymi skórnymi problemami.
Przez ostatnie 13 miesięcy próbowałam już chyba wszystkiego, Bepantenu, wszystkich możliwych aptecznych kremów. Nic mi nie pomagało, skóra dalej była sucha jak pieprz. Wręcz dotykając jej traciłam czucie.  Miejscami wyglądała jak wylinka węża.


W końcu po roku poszukiwań, bardzo intensywnych dostałam krem MORAZ! To jest jakiś cud! Bez sterydów, bez leków. Dłonie z dnia na dzień zaczęły przypominać dłonie kobiety! Hurra! to działa! Nie tylko swędzenie ustąpiło, skóra zaczynała odżywać, nabierać koloru. Po krótkim czasie bo w przeciągu 3 dni miejsca które były jak skorupa żółwia zaczęły być miękkie. Skóra ukojona jakby dostała plaster na ranę!! Powiem Wam szczerze, że tego mi było trzeba!
Dlatego też ten post musiał powstać, po to abyście nie szukały czegoś co nie działa!
Ten krem pomaga wyeliminować używanie maści sterydowych! Jest naturalny to produkt z Izraela, więc tym bardziej macie pewność, że jest skuteczny.


Macie tu ściągę co nam obiecuje producent:
Niezwykłe odżywcze właściwości rdestu (Polygonum) są znane od wielu lat, podobnie jak jego działanie ochronne. Rdest to roślina rosnąca w Izraelu, bogata w składniki organiczne, witaminy oraz naturalne kwasy, które chronią skórę, przywracają jej równowagę i posiadają właściwości kojące. Produkty uzyskiwane z tej rośliny charakteryzuje niezwykła jakość i holistyczny sposób działania.
Silnie działający krem ochronny przeznaczony do skóry rąk. Chroni ją przed przesuszeniem oraz uszkodzeniami, nawet gdy jest narażona na działanie niekorzystnych czynników. Pomaga przywrócić skórze zdrowy wygląd, sprężystość i odpowiednie nawilżenie. Może być również używany na obszary suchej skóry na innych częściach ciała.
Opakowanie biodegradowalne. Nie testowano na zwierzętach.
Produkt przyjazny dla środowiska. Zawiera 75% wyciąg z rdestu.


Teraz coś o konsystencji. Jest rzadsza niż kremy z natłuszczaczami. Mamy do czynienia bardziej z balsamem niż tłustym kremem. 
Po rozsmarowaniu skóra staje się taka jakby lekko mokra i dość szybko krem wsiąka w skórę.

Kolor kremu jest lekko pomarańczowy.
Zapach, ziołowy i tutaj mi ten zapach nie odpowiada kompletnie, ale efekt jest wart tego "smrodku" ;)
Cena w zależności od apteki i czy są promocje powyżej 30zł. 

Najlepsze byłoby po każdej aktywności narażającej skórę od razu nakładać ten krem w celu ochrony, lub utrzymania skóry w dobrej kondycji. Wtedy mamy gwarancje, że skóra wygląda zdrowo i jest na prawdę odczuwalnie odżywiona. Więc nic nowego nie napiszę że systematyczność jest podstawą leczenia.


Jeśli pracujecie na budowie, lub Wasi mężowie, albo wykonujecie prace które narażają skórę dłoni, to uważam że ten krem jest dla Was! Nie zależnie od płci. 
Skończyłam jedno i teraz używam drugie opakowanie i na bank kupię kolejne!

Jakiś czas temu kupowałam różne kremy do rąk, na niektóre byłam nawet uczulona. Wszystkie kremy działały tylko chwilkę. Kolejną kwestą było też to, że nie znoszę tłustego filmu na rękach! Nic nie mogę zrobić, albo po prostu mam ochotę krem zmyć po 10 minutach. Tutaj nie ma tego problemu!

Czasami również wyskoczy mi jakaś niespodzianka na zgięciach na rękach i wtedy również używam tego kremu, punktowo. Na następny dzień "paskudy" znikają.  

krem kupicie w dobrej aptece mój jest z Superpharm, ale na necie też go znajdziecie


Powoli dochodzę do równowagi, jeszcze to nie jest etap całkowitego wyleczenia, ale problemy skórne ogólnie dość długo się leczy. Nie jest to regułą, że po ciąży coś takiego może się nam przytrafić, ja mam do tego predyspozycje. Od małego zmagałam się z egzemą. Jaka dorosła kobieta przestałam mieć problemy, jednak ciąża osłabiła mój organizm i znowu zachorowałam ze zdwojoną siłą.
Taka przypadłość potrafi skutecznie utrudniać życie, a do tego jest dość wstydliwa, bo ręce są widoczne i wstyd pokazywać takie brzydkie dłonie ludziom.

Oprócz tej dolegliwości skórnejzmagam się z paznokciami, jest to dla mnie temat wstydliwy, bo ani nie mogę pomalować paznokci niczym! Żadna odżywka na mnie nie działa, to jeszcze nie mogę ich piłować, za każdym razem po piłowaniu rozwarstwiają się....ale to inny temat o którym napiszę Wam innym razem.

Krem Moraz jest moim wielkim odkryciem, dlatego chciałam Ci go polecić na problem! Jeśli mogłam pomóc choć jednej osobie to odniosłam sukces!
Pozdrawiam i do następnego!

Atumn with Na-Kd

Czas płynie tak szybko, że zdaje się być pstryknięciem palców. Niedawno było zielono, potem kolorowo a teraz już szaro i ponuro.
Nie dawno moje dziecko było tak małe, że kładąc ją do łóżeczka, gdzieś w nim się topiła, ciężko główkę podnosiła. Teraz łóżeczko zaczyna być już ciasnawe, a bobas chodzi samodzielnie.  Ciesze się, że jest coś takiego jak wspomnienia fotograficzne, bo nasza pamięć jest krótkotrwała. Raczej wszystkiego nie jesteśmy w stanie spamiętać. Nasza pamięć to taki kontur wspomnień. Dzięki fotografii i filmikom mamy możliwość wrócić realistycznie wspomnieniami do chwili. Widząc przeszłość topię się w sentymentach i rozczuleniu. 
Niektóre chwile, cieszę się że już są za mną, jednak niektóre bardzo bym chciała aby pozostały z nami na dłużej.  Też tak masz?
Tak więc wrzucam kilka kolorowych wspomnień pięknej złotej jesieni.
.
.
.
i już wracam do szarej Polskiej rzeczywistości.





















Bluzka z kwiatami, bluzka w niebieskie listki, kolczyki, sweter możecie kupić w NA-KD