Świąteczne wspomnienia

22:37 Luźne Style 1 Comments

Hej Kochani! Witam Was jeszcze świątecznymi wspomnieniami.


Święta Bożego Narodzenia, to według mnie najpiękniejsze święta. Zawsze kojarzyły mi się z ciepłem, miłością tak je zapamiętałam jako dziecko. Moi rodzicie bardzo starali się wytwarzać magiczny nastrój, co święta gościliśmy mojego Dziadka!... Tak to były cudowne wspomnienia.
Nie zawsze święta były idealne, ale zawsze takie jak lubiłam. W tym roku nikt nie zachorował, wszyscy mięli wolne od pracy, więc mogliśmy się spotkać w kompletnym najbliższym rodzinnym składzie.

Pierwsze święta tzn drugie, ale bardziej świadome Gabrysi, która obecnie ma już 16 miesięcy! Masakra jak to wszystko szybko poszło! Niedawno, bo rok temu była taka malutka, ledwo podnosiła główkę, a tu w tym roku nagle nas zaskoczyła swoją inteligencją, rozwojem fizycznym i ogólnym skokiem rozwojowym.



Zastanawialiśmy się nad tym jak sobie poradzi z natłokiem prezentów???
Pierwsze zaskoczenie było wtedy, gdy wszyscy zaczęliśmy dzielić się opłatkiem, a Ona w tym czasie bawiła się prezentem- pieskiem, (którego zobaczyła pod choinką bo nie był zapakowany i już koniec dziecko nam przepadło), po jakiejś chwili odwróciła się do nas i podeszłam z opłatkiem, zabrała go i zaczęła częstować. W międzyczasie kiedy dosłownie wpychała mi opłatek w usta, do tego mówiła po "Bobasowemu" składała swoje pierwsze życzenia ;) Podzieliła się tak z każdym. Szok, duma i podziw. Taki malec i już coś tam zaczyna kojarzyć?? Niesamowite, jak mądre potrafią być takie maluszki!





Kolejnym zaskoczeniem była sama kolacja wigilijna, która odbyła się bez kompletnego marudzenia! Siedziała sobie przy stole na swoim Bobasowym tronie, zajadając chałkę i próbując po troszku specjałów naszej kuchni. Nawet dostała kilka łyżeczek barszczyku na spróbę i o dziwo chciała więcej, ale nie dostała bo dość mocno był przyprawiony, pieprzem i czosnkiem tak jak ja lubię. Tak grzecznie przesiedziała całą kolacje, oczywiście gaworząc przy tym nieziemsko i aby być w centrum uwagi, wszyscy pękaliśmy ze śmiechu. Język "bobasowy" to jakaś mieszanka klingońskiego z japońskim :D
 Po skończonej uczcie, zabraliśmy się do odpakowywania prezentów i...??? Wszystko ją ciekawiło!  Bałam się troszkę że będzie reagowała, płaczem lub ignorowaniem. Znam starsze dzieci, które kompletnie nie przejawiały żadnego entuzjazmu z otrzymanych prezentów, są też takie które histerycznie płaczą. Osoby towarzyszące całemu procesowi mogą być lekko zdziwione.W naszym przypadku nic bardziej mylnego! Wszystko było ciekawe! Oczy się zabłyszczały! Wszystko przez Nią zostało dotknięte, słychać było śmiechy, piski z zachwytu, sapania z przejęcia! Bawiła się chwilę jedną zabawką, potem poszła do kolejnej i tak w kółko ;) Wszyscy mięliśmy show, zamiast tv, zresztą w święta i tak nie oglądamy.
Dla Matki nie ma nic cudowniejszego, jak widok dobrze rozwijającego się intelektualnie i fizycznie dziecka. Wiem, że niektóre dzieci rzucają zabawki w kąt, inne buczą, inne niszczą, moje się bawi! Osiągnęłam sukces, choć dzieciaczek taki jeszcze mały!





Zawsze gdy z mężem kupujemy zabawkę, siadamy z Nią i pokazujemy jak się bawić, czytamy książeczki. (choć czytanie kiedyś było dla mnie kwestią dość peszącą, już teraz jest przyjemnością! tak zmienia macierzyństwo człowieka).
Wiem, że są rodzice, których denerwują zabawki z muzyką i dźwiękami, ale pamiętajcie że te zabawki pobudzają rozwój dziecka! Nam nigdy nie przeszkadzają melodie i dźwięki! Jeśli się widzi jak dziecko krok, po kroku osiąga nowe poziomy w nauce poprzez zabawę, to nawet nie myśli się o takich rzeczach.
Mąż jest pasjonatem w dobieraniu tych mądrych zabawek dla Gabrysi.
Chyba właśnie poprzez tą naszą wspólną zabawę dziecko zaczyna być otwarte na nowe. Zachęcam Was do tego samego, wspólne zabawy bardzo scalają całą rodzinę! Powiem więcej dzięki zabawkom edukacyjnym sama zaczynam śpiewać piosenki, tańczymy wszyscy razem! Istny dom wariatów! ale tak wygląda szczęśliwy dom!














No nic, rozmarzyłam się, tym przypomnianym niedawno świętem, które już jest wspomnieniem.
Kwestia dewastowania choinki? Nie ma u nas takiej możliwości, kiedy ją wystroiłam, Gabi była bardzo ciekawa. Zaczynała dotykać lekko szarpać, ale ją oduczyłam w 20 min. Kilka razy powiedziałam, że nie wolno, odłożyłam rzecz na miejsce oraz wyciągałam inne rzeczy które trzymała w rączce, powiedziałam spokojnie, że można dotykać, ale szarpać i ściągać już nie i zadziałało. Choinkę ignoruje ;) Jak widzicie jak się pomyśli to na wszystko jest sposób, uważam że dziecko powinno się wychowywać od maleńkości, a nie dopiero jak już będzie miało 4 lata! My pokazujemy ograniczenia, budujemy zasady które są wartościowe, nakazy ale pokazujemy przyjemną stronę życia, zabawę, czułość, przyjemny nastrój. Najlepiej zacząć jak najwcześniej!

Pozdrawiam Mam nadzieje, że Wasze święta w tym roku były tak piękne jak nasze! Oby zawsze były takie cudowne spokojne i rodzinne! Tego sobie życzę! Do następnego!

1 komentarz:

  1. jesteście cudowną rodzinką, tworzycie wspaniały dom, w którym mieszka miłość. super zdjęcia , widziałam już na fb :)

    OdpowiedzUsuń

Nie wyrażam zgody na kopiowanie moich zdjęć, jeśli chcesz je wykorzystać to najpierw mnie o to spytaj!

Dziękuję za odwiedzenie mojej strony. Jeśli masz ciekawą opinię na dany temat lub chcesz o coś spytać, albo po prostu chcesz pogadać, chętnie poczytam i odpowiem ;) Miłego dnia życzę.
Pozdrawiam Maya :*